Niemiecka fabryka śmierci – Auschwitz

osvencDSCF9833Były żołnierz Wojska Polskiego wędziagolanin Stanisław Waszkiewicz wspomina, że po rozbiciu hitlerowskiej armii i kapitulacji Niemiec, pułk, w którym on służył powrócił do miejsca swojej dyslokacji – polskiego miasta Rzeszów. Po kilku tygodniach, na mocy rozkazu dowódcy dywizji, został przerzucony do miasta Jarosławia, znajdującego się w centrum ówczesnego Województwa Podkarpackiego. Tam toczyły się walki z ukraińskimi nacjonalistami – Ukraińską Powstańczą Armią - UPA.

W przerwie między krwawymi walkami z UPA żołnierz Stanisław Waszkiewicz wraz z dwudziestoma kolegami i kilkoma oficerami został skierowany do magazynów armii, znajdujących się w Katowicach (w odległości około 300 km od miejsca dyslokacji ich pułku), by dostarczyć zapasy żywności, umundurwania i broni przeznaczone dla ich pułku.

Stanisław Waszkiewicz opowiadał: „Dopóki czekaliśmy aż ładunek zostanie skompletowany, do naszego pokoju wszedł oficer i zakomunikował, że, jeżeli chcemy, to on może nas zawieźć do znajdujacej się nieopodal Katowic „niemieckiej fabryki śmierci“ – Auschwitz, niemieckiego obozu koncentracyjnego. Wszyscy wyraziliśmy zgodę. Na miejscu został tylko jeden dyżurny, by strzec naszej broni.

Jechaliśmy tramwajem. Ile przejechalismy kilometrów teraz nie mogę powiedzieć, ale po przybyciu do celu zobaczyliśmy niemałe miasteczko ogrodzone kilkoma rzędami kolczastych drutów. Były one pod napięciem, a co jakieś 30-50 metrów stały wierzyczki przenaczone dla wartowników. Na wrotach był niemiecki napis „Arbeit macht frei“.

Przy wrotach, na placyku, w specjalnym stojaku stało bardzo dużo flag przewiązanych czarnymi wstążkami. Jak nam wyjaśniono, były to flagi państw, których obywateli tutaj zabito.

Weszliśmy na teren obozu. Tu zobaczyliśmy mnóstwo jednakowych domków – baraków ustawionych równo rzędami, były przy nich nawet grządki na kwiaty. Dookoła baraki, baraki, a pomiędzy nimi uporządkowane uliczki. W środku tego dziwnego miasteczka znajdował się bardzo duży plac, a po drugiej stronie - ogromne budynki. Wśród nich były budowle podobne do fabrycznych, z bardzo wysokimi kominami. Przy placu stało kilka szubienic, na których byli wieszani więźniowie, którzy się przewinili. Jeszcze dalej była ogromna góra kamieni. Więźniowie, którzy nie byli wyprowadzani do pracy, musieli przenosić je z jednego miejsca na drugie, a nastepnie znów z powrotem.

Najpierw pokazano nam teren, a potem oficer oprowadzał nas po barakach, pokazując gdzie mieszkali więźniowie. Każdy barak już po wyzwoleniu był szczegółowo przeszukany, ponieważ w najskrytszych miejscach więźniowie pozostawiali kartki z zapisanymi nazwiskami zwierzchników, oprawców, swoimi imionami i nazwiskami wraz ze wskazaniem narodowości. Oglądaliśmy okrutne widoki, od których włosy na głowie stawały dęba... My, żołnierze, straciliśmy dar mowy... Nawet na froncie nie oglądaliśmy czegoś takiego... Po obejrzeniu baraków zaprowadzono nas do tych dużych budynków. Były tu różnego rodzaju magazyny. W jednym z nich były góry ubrań zabitych tu kobiet, w innym – ubranka dziecięce... I znów góry męskich ubrań. Jeszcze dalej – magazyn porządnie spakowanych do skrzyń kobiecych włosów. To wszystko, co zostało po   ludziach, którzy tu byli przywiezieni i zabici. Następnie zaprowadzono nas do budynków, które z daleka przypominały fabryki. Przy nich było kilka sal przeznaczonych na łaźnie. Dookoła pod ścianami były natryski. Zarówno ściany, jak i podłoga, były wyłożone białymi kafelkami, drzwi były bardzo grube, metalowe. Przed łaźnią był pokój do rozbierania. Więźniom obcinano włosy, po czym szli oni do łaźni. Po wejściu więźniowie byli zamykani.W suficie były okienka, przez które wrzucano opakowania z trującym gazem - w ten sposób więźniowie byli zabijani. Na podłodze wzdluż całej łaźni były przełożone tory dla wagonetek. Kiedy wszyscy więźniowie już byli martwi, przy pomocy wentylatora wydmuchiwano trujący gaz i przez drugie metalowe drzwi wjeżdżały wagonetki, na które ładowano ciała zmarłych i wieziono je do pieców, gdzie palono. Chcieliśmy jak najprędzej opuścic to miejsce i nie oglądać tych strasznych okrucieństw. Ale prowadzono nas jeszcze dalej. Patrząc na swoich kolegów widziałem ich śmiertelnie blade twarze. Przy tej, tak zwanej, łaźni był placyk, na który zwożono ciała tych, którzy zmarli w nocy lub byli zabici w ciągu dnia. Jeżeli podczas apelu jakiś więzień stojący w szeregu padał, to podbiegał wyznaczony spośród więźniów kapo i bił go dopóty, dopóki ten nie wstał. A jeżeli nie wstał , to był ciągnięty na placyk przeznaczony dla zmarłych, gdzie będąc żywym musiał umrzeć. W dużej sali ściany były zawieszone zdjęciami, na których zostały uwiecznione wraki ludzi – mężczyzn, którzy ważyli tylko 20 kg. Były tu też zdjęcia obozowych katów z nazwiskami oraz fotografie, na których były budzące grozę sceny: szczute psy gryzły więźniów, a nadzorca przyglądał się temu z uśmiechem. Wszystkie te materiały zostały znalezione w urządzonych przez więźniów kryjówkach po wyzwoleniu obozu koncentracyjnego w Aschwitz. To więźniowie wszystko to zapisywali i fotografowali.

Oprowadzani po niemieckim obozie koncentracyjnym prawie w każdym pomieszczeniu widzieliśmy kobiety i dziewczyny w białych kitlach z opaskami Czerwonego Krzyża na rękawach. To one udzielały pierwszej pomocy tym, którzy oglądając te wszystkie okrucieństwa i wstrząsające widoki mdleli. Dzięki Bogu wreszcie się skończyła nasza wycieczka po Auschwitz. Wyszliśmy! Ale te okrotne widoki jeszcze długo nachodziły nas we śnie. Rozumieliśmy - wylano tu tyle łez, że w miejscu obozu mogłoby powstać ogromne jezioro. Ale tych mąk nikt nie jest w stanie zmierzyć... Niech będzie przeklęty ten niemiecki nazizm“ – ze łzami w oczach kończył swoje opowiadanie były żołnierz, wędziagolanin Stanisław Waszkiewicz.

  • DSCF9833
  • DSCF9835
  • DSCF9837

Wspomnienia zanotował Ryszard Jankowski

Nasz kanał YouTube youtube

Nasi przyjaciele

logo ZPL 180x150
logo l24 PL 180x150logo kurier 180
logo ltl 180

logo volskis 180

Katalikų renginiai

Ostatnie komentarze

  • Życzenia Bożonarodzeniowe

    Michał 05.03.2018 13:14
    Witam serdecznie, co prawda mieszkam w Łodzi, ale poszukuję swoich przodków Jagiełłów, spokrewnionych ...

    Czytaj więcej...

     
  • Wspominając „Jaskółkę“

    Ewa 24.02.2018 20:10
    Jaskółka uczyła w majątku mojego pradziadka Pawła Willamowicza, czyli w Użumiszkach.

    Czytaj więcej...

     
  • Uhonorowani laureaci plebiscytu „Polak Roku 2017”

    Krzysztof Ziemba 02.02.2018 00:11
    Panie Ryszardzie.Gratuluję i duchowo wspieram Pana działalność.Z wyrazami szacunku Krzysztof Ziemba

    Czytaj więcej...

     
  • Uhonorowani laureaci plebiscytu „Polak Roku 2017”

    henryk koczan 01.02.2018 21:49
    Serdecznie gratulujemy Panu Ryszardowi. Na zdjęciach pięknie wygląda cały Zarząd ZPL Wędziagolski.

    Czytaj więcej...

     
  • Życzenia Bożonarodzeniowe

    Jan 16.01.2018 12:27
    Serdeczne pozdrowienia dla mieszkańców Wedziagoły. Czy w Wędziagole mieszkają jeszcze poptomkowie ...

    Czytaj więcej...

Połączyć

Odwiedzający

Dzisiaj382
Wczoraj594
W tym tygodniu2675
W tym miesiącu10221
Ogólny612017

1
Teraz ogląda

piątek, 22 listopad 2019 15:59

Hey.lt - Nemokamas lankytojų skaitliukas

Free Joomla! template by Age Themes