Mieczysława Skarżyńska: Ojczyste korzenie

Sankowscy i Wysokińscy- zerwane więzi

 W życiu rodzina jest ważnym źródłem wzorców oraz uniwersalnych ideałów. Od niej zależy jaki system wartości będzie pielęgnowany w następnych pokoleniach. Dla mnie osobiście rodzina jest najważniejsza, a moi kochani Rodzice są moim niedoścignionym wzorcem. Ci dobrzy i mądrzy ludzie przekazali mi wartości o charakterze ponadczasowym: wiarę, miłość, szacunek, odpowiedzialność, zaufanie. Urodzili się w województwie nowogródzkim i obydwoje byli wywiezieni na Sybir (10.02.1940 rok), wołogodzka obłaść, Mama - Kurjanowo, Tato - Ługoda).

Przeżyli trudne do zaakceptowania piekło na ziemi i w pełni doceniali dar jakim jest życie. Nauczyłam się od nich szacunku dla ludzi - niezależnie od wieku i tego kim jest dany człowiek. Szczególnym szacunkiem obdarzam natomiast osoby starsze, które podziwiam za ich życiową mądrość i zdobyte doświadczenie. Szanuję Rodziców, Dziadków i wszystkich moich PRZODKÓW. Śledząc ich historię odnajduję kim JESTEM! Dzielą nas lata, ale łączą geny i dlatego tak  ważne jest dla mnie, aby odnaleźć rodzinne akty, nadać  imiona i nazwiska naszym PRZODKOM i w ten sposób ocalić ich od zapomnienia.

Dziadek Bonifacy Sankowski

            Już w dzieciństwie interesowałam się historią własnej rodziny, a 7 lat temu genealogia stała się moją życiową pasją. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak mało wiem o Dziadku Bonifacym Sankowskim urodzonym na Litwie Polaku, który był synem Franciszka i Petroneli. Mama opowiadała, jak "Dziadek chwycił za szabelkę, wskoczył na konia i pojechał na wojnę" (wojna polsko-bolszewicka). Za zasługi otrzymał jako osadnik wojskowy ziemię w osadzie Berdówka, parafia Wsielub, powiat i województwo Nowogródek. Tu ożenił się z Katarzyną, a po jej śmierci z Emilią, tu rodziły się jego dzieci, a wśród nich moja Mama Jadwiga Sankowska. Dziesiątego lutego 1940 roku został wywieziony wraz z rodziną na Sybir. Brał udział w II wojnie światowej i po wojnie osiedlił się w Polsce, koło Wrocławia, gdzie zmarł w 1950 roku. Taka była moja wiedza o rodzie Sankowskich. Wzięłam w ręce akt zgonu Dziadka Bonifacego i zaczęłam poszukiwania. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ jak  później okazało się ( po prawie 3 latach poszukiwań!) dane nie były zgodne z prawdą. Dziadek Bonifacy Sankowski urodził się nie w Kownie, tylko w Mozgołach parafia Jaswojnie i rok urodzenia to nie 1894, tylko 1899 roku. Cieszyłam się niezmiernie, ponieważ nie tylko poznałam nazwę parafii, ale również po raz pierwszy "zobaczyłam" nazwisko mojej prababci Petroneli - Wysokińska.

Pradziadkowie Franciszek (syn Ignacego) i Petronela z Wysokińskich  (córka Jerzego- Piotra) Sankowscy i ich dzieci: Piotr, Franciszka, Jadwiga, Bonifacy, Walerian i Mateusz

            Dalsze poszukiwania zawiodły mnie do Wędziagoły. To tu w 1892 roku wzięli ślub moi pradziadkowie Franciszek i Petronela z Wysokińskich Sankowscy; obydwoje z okolic Boniszek. Nawiązałam kontakt z prezesem Związku Polaków na Litwie Oddział w Wędziagole Ryszardem Jankowskim. Zamówiłam mszę św. za zmarłych z rodzin Sankowskich i Wysokińskich, którą odprawiono w kościele Św. Trójcy w Niedzielę Palmową 1 kwietnia 2012 roku. Jakież było moje zdziwienie, gdy Ryszard Jankowski powiedział, że znał Jadwigę Sankowską (zmarła w 1979 roku), która w każdą niedzielę chodziła do kościoła na pieszo z Boniszek (7km). Wiadomo już było po kim moja Mama otrzymała imię! A my nic o tej siostrze Bonifacego nie wiedzieliśmy. Jak i o bracie Piotrze, który mieszkał w Boniszkach wraz ze swoją żoną Marianną (Apolianskaite), córką Genowefą i siostrą Jadwigą. Piotr zmarł w 1949 roku, rok przed  bratem Bonifacym. Na przykościelnym cmentarzu zachował się grób Petroneli Sankowskiej i jej syna Piotra. Genowefa Sankowska mieszkała w Kownie wraz z córką i była krawcową. Moim marzeniem jest odnalezienie wnuczki Piotra Sankowskiego, która jest moją bliską kuzynką. Dziadek Bonifacy miał również siostrę Franciszkę (ur. 1895 Grawże par. Łabunowa), która zmarła prawdopodobnie przed II wojną światową na gangrenę i dwóch braci: Waleriana (ur. 1900 zaścianek Pomiszkie) i Mateusza (ur. 1904 Malakoniai- Małakojnie?), którzy wyjechali do Argentyny. Na trop Waleriana i Mateusza wpadłam po" interwencji "mojego dziadka. Szukałam ich kilka lat i w końcu chciałam się poddać. Powiedziałam: "Dziadku jak Ty mi nie pomożesz, to ich nie znajdę. Muszę skończyć poszukiwania"....i po dwóch godzinach pojawili się obaj na ekranie komputera! Byłam w siódmym niebie! Mój kochany Dziadek Bonifacy podał mi swoich braci na tacy! Okazało się, że wyjechali z Litwy w latach dwudziestych XX wieku  (1928 i 1929) na paszportach litewskich- nazwisko: SENKAUSKAS. Jest duże prawdopodobieństwo, że Walerian i Mateusz opuścili Argentynę i zamieszkali w USA. Być może pracowali w dużym zakładzie krawieckim. To są jak do tej pory niesprawdzone informacje. Poszukuję, jak na razie bezskutecznie, ich potomków. Walerian i Mateusz do czasu II wojny światowej pisali listy do mojego Dziadka Bonifacego mieszkającego w Berdówce koło Nowogródka. Więź rodzinna została zerwana 10 lutego 1940 roku, gdy Dziadek został deportowany na Sybir.

Cmentarz w Wędziagole

            Oprócz prababci Petroneli z Wysokińskich Sankowskiej  i dziadka ciotecznego Piotra Sankowskiego pochowani są tu moi bezpośredni przodkowie i wiele osób spokrewnionych m. in. 2x prababcia Petronela z Gramodów Sankowska ( żona 2x pradziadka Ignacego Sankowskiego), 2x pradziadkowie Jerzy- Piotr i Paulina z Kaszewskich Wysokińscy, 3x pradziadkowie Jan i Agnieszka z Czajewskich Sankowscy ( Jan zmarł w 1863r. w Borku, a Agnieszka w 1869r. w Narkunach), 3x pradziadkowie Mikołaj i Petronela z Ginejków Kaszewscy, 4x pradziadkowie Antoni i Zofia z Pietkiewiczów Ginejko; stryj Dziadka Bonifacego- Franciszek Sankowski (ur. ok. 1830r. prawdopodobnie Orłowo, a zmarł w 1904r. i to prawdopodobnie jego pomnik jest na przykościelnym cmentarzu z napisem Franciszek Sękowski, zmarł w 1903 r., żył lat 70), ciocia Dziadka Bonifacego Zofia z Sankowskich Mingajło ( na grobie napis: Franciszek Mingaiło zm. 1914, żył lat 70 i żona jego Zofija żyła lat 69), wujek Dziadka Bonifacego- Aleksander Wysokiński wraz z żoną Karoliną, kuzyn Bonifacego- Onufry Sankowski, kuzynka Aleksandra z Sankowskich Sadowska i  kuzynka - Władysława z Sankowskich Sinkiewicz (pochowana w Giełnach- Gelnai).

            Obecnie na Litwie coraz częściej na pomnikach nie są podawane dane osób zmarłych, tylko widnieje napis np. Rodzina Sankowskich- Sankausku Śeima . W ten sposób ginie pamięć o osobach tu pochowanych. Widząc imię i datę urodzin oraz śmierci, do tego fotografię zmarłego  przypominamy sobie tę osobę, ona "ożywa" w naszej pamięci. Bez tych informacji zaciera się pamięć o naszych bliskich. Wnukowie po latach nie będą już wiedzieli, kto jest w danym grobie pochowany. Natrafiłam na tak podpisane groby rodzin Sankowskich w Kownie (cmentarz  Verśvu) i w Bobtach. Jedynie na cmentarzu drewnianego kościółka w Bobtach (z charakterystycznym "Okiem Proroka") ocalał grób Anny Sankowskiej zmarłej w 1920 roku.

I podróż na Litwę

Moi przodkowie czuwali nade mną. Kiedy dowiedziałam się, że siostrę Dziadka Bonifacego pochował sąsiad Michał, napisałam do niego list (pośrednikiem był Ryszard Jankowski) z podziękowaniem od całej rodziny Sankowskich z Polski. Był grudzień 2012 roku. Po kilku miesiącach zadzwonił telefon. Z Litwy. Dzwoniła siostra Michała i powiedziała:" Nie wiem, czy Pani wie, ale my jesteśmy rodziną"!!!Ta informacja spadła na mnie jak grom z jasnego nieba! To był cud! Ciocia Helena (potomek roku Wysokińskich) zaprosiła mnie i w maju 2013 roku pierwszy raz pojechałam wraz z mężem na ziemię moich przodków. To było dla mnie wielkie przeżycie! Po drodze wstąpiliśmy do Ełku, aby poznać pisarkę Annę Boharewicz- Richter, która urodziła się w Ongirach parafia Jaswojnie i opisała  swoje dzieciństwo i młodość spędzoną na Litwie w książce pt."Korzenie". Ania okazała się ciekawą i emanującą ciepłem osobą. Przez następne dwa lata przegadałam z nią wiele godzin. O wszystkich wydarzeniach w życiu mówiła: "Tak musiało być". Tak zatytułowała swoją czwartą książkę, której nie zdążyła wydać. Śp. Anna Boharewicz- Richter pisała: "Przeznaczenie musi być spełnione (...) Po prostu rzeczy dzieją się same." (Korzenie, str. 79)

            Z Ełku udaliśmy się do Kowna, gdzie czekały na nas dwie urocze ciocie: Helena i Jadwiga z rodziną. Oprócz najmłodszego pokolenia  wszyscy mówili po polsku. Spotkanie poznawcze przebiegło w miłej atmosferze. Za stołem w Kownie usiedli potomkowie dwóch sióstr Wysokińskich: Ludwiki i Petroneli. Potomkowie, którzy odnaleźli się po wielu, wielu latach. Licząc od chwili, gdy dziadek Bonifacy wyjechał z Boniszek  w 1919 roku minęło dokładnie 94 lata. A my na spotkaniu rozmawialiśmy tak jakbyśmy się dobrze znali, dosłownie jakbyśmy widzieli się wczoraj. To dziwne; wręcz niemożliwe...a jednak to prawda!

            Ciocia Jadzia gotowała nam pyszne potrawy m.in.  chłodnik litewski z barszczu zakwaszanego jabłkami, czy też "żemytejmskie" bliny zwane w Boniszkach kakorami, a ciocia Helena była naszym nieocenionym przewodnikiem po Kownie, Wędziagole i Boniszkach.

            Obie ciocie urodziły się w Boniszkach i pamiętają tę miejscowość z lat czterdziestych XX wieku. Obie twierdzą, że teraz to nie te same Boniszki. W tamtych czasach były piękniejsze. Patrząc z perspektywy lat, szczególnie, gdy wspomina się lata dziecinne, to są cudowne wspomnienia beztroskich chwil, a one zawsze są piękne. W Boniszkach mieszkali m.in.: Narkiewicz, Eymont, Dowtort, Skirgajło, Martusewicz. W czasie wojny ukrywali się tu Polacy: Stefaniak, Sokołowski i Dąbrowski. Najlepsze torty były u Martusewiczów, a u Sankowskich stało łóżko, a na nim wysoki stos równo poukładanych poduszek. Jak widać dzieci zapamiętują różne ciekawe rzeczy.

            W Boniszkach urzekły mnie drewniane domy z charakterystycznym gankiem i ozdobami nad oknami. Tam, gdzie stał dom rodzeństwa mojego dziadka Bonifacego Sankowskiego: Piotra i Jadwigi, tam teraz jest staw. Patrząc w odbite w wodzie drzewa myślałam o życiu moich przodków. Szkoda, że nie można spojrzeć w toń i zobaczyć scen z ich życia: co robią, jakimi są ludźmi i czy są szczęśliwi. Obecnie przez Boniszki biegnie nowa droga. My szliśmy starą, tą po której chodzili mieszkańcy przed II wojną światową i tuż po wojnie, a wśród nich i moja rodzina. Z Boniszek do odległej o 7 km Wędziagoły prowadzą dwie drogi. Jedna przez Puikonie, których już nie ma. Stał tu wcześniej dwór Willamowiczów. W Puikoniach urodziła się i mieszkała moja 2x prababcia Paulina z Kaszewskich Wysokińska. Druga droga wiodła przez Narkuny. Ta miejscowość również znikła z powierzchni ziemi. Pozostał tylko przy drodze samotny, drewniany krzyż: symbol przeszłości. Stoi i "woła" o pamięć. Pamięć o mieszkających tu kiedyś Polakach. Tu, w 1869 roku zmarła moja 3x prababcia Agnieszka z Czajewskich Sankowska.

            Wędziagoła - stolica polskości na Laudzie położona nad rzeką Urką również mnie urzekła. Szczególnie drewniany kościół p.w. Św. Trójcy dumnie górujący nad niską zabudową; niemy świadek historii miasteczka. Gdy weszłam do kościoła oczom moim ukazał się ołtarz ze słynącym z cudów Jezusem Ukrzyżowanym w centrum; otoczony licznymi wotami dziękczynnymi. Oczami wyobraźni zobaczyłam moich pradziadków Franciszka i Petronelę stojących przed tym ołtarzem i ślubujących sobie miłość w tak cudownym miejscu. Na przykościelnym cmentarzu odnalazłam zadbany grób prababci Petroneli. Aż mi się ze wzruszenia łza w oku zakręciła. Okazało się, że mam jeszcze jedną ciocię Jadzię z rodu Wysokińskich, wnuczkę Aleksandra pochowanego obok siostry, a mojej prababci i to ona porządkuje mogiły rodzinne. Jestem jej za to niezmiernie wdzięczna! Jadziunia jest moją przyjazną duszą. Również interesuje się historią naszej rodziny i teraz obie staramy się połączyć nasze drzewa genealogiczne. Na cmentarzu w Wędziagole pochowani są przodkowie noblisty Czesława Miłosza. Zapaliłam znicze na ich grobach. Cmentarz przykościelny wywarł na mnie  olbrzymie wrażenie. Jest tu wiele starych pomników  (w tym i moje rodzinne), które wyzwalają w człowieku chwile refleksji i zadumy. Stare pomniki i polskie nazwiska: Sadowski, Klimowicz, Ibiański, Mingaiło, Jagiełłowicz, Czyżewski, Skirgajło, Wilkiewicz, Matrusewicz, Sinkiewicz, Kaszewski, Mickiewicz, Kulwieć i wiele innych.

Podczas pierwszego pobytu na Litwie miałam przyjemność poznać Prezesa Wędziagolskiego Oddziału ZPL Ryszarda Jankowskiego, który jest strażnikiem polskości w miasteczku. Z wielką radością podziękowałam za dotychczasową pomoc i wysłuchałam razem z mężem historii kościoła sięgającej XVII wieku. Ryszard Jankowski pokazał nam Chorągiew Zakonników, którą nosiła na procesjach Jadwiga Sankowska, moja cioteczna babcia. Powiedział również, że może to być dar od rodziny, ponieważ Jadwiga dbała tylko o tę chorągiew (prała i prasowała wstążki) i tylko ją nosiła. Na chorągwi jest data 1933-1934 i wizerunek św. Franciszka ( z drugiej strony św. Teresa), więc mógł to być dar np. od braci Waleriana  i Mateusza, którzy wyjechali do Argentyny ( przypomnę, że ich ojciec miał na imię Franciszek). Niestety nie ma żadnych zapisków kościelnych dotyczących darczyńców i w przekazach rodzinnych też nie ma o tym wzmianki. Trzymając  w ręku chorągiew czułam obecność babci Jadwigi. Byłam bardzo wzruszona i szczęśliwa. Od 34 lat nikt z rodziny Sankowskich jej nie dotykał . Muszę przyznać, że chorągiew jest bardzo ciężka, więc Jadwiga Sankowska musiała być silną kobietą. Nosiła ją sama podczas procesji- trzy razy dokoła kościoła.

Często wspominam pierwszą podróż na Litwę. Poznałam wiele osób, które stały się bliskie memu sercu. Często wspominam mojego Dziadka Bonifacego, który jako młody chłopiec złapał za szabelkę, wskoczył na konia  i pojechał na wojnę. Tym czynem zmienił bieg rodzinnej historii.

Mieczysława Skarżyńska

  • 01aa
  • 01ab
  • 02
  • 03
  • 04
  • 06a
  • 07a
  • 08a
  • 09
  • 11a
  • 12
  • 13a
  

 

 

Nie masz uprawnień, aby dodać komentarz. Zarejestruj się, aby dodawać komentarze.

Nasz kanał YouTube youtube

Nasi przyjaciele

logo ZPL 180x150
logo l24 PL 180x150logo kurier 180
logo ltl 180

logo volskis 180

Katalikų renginiai

Ostatnie komentarze

  • Życzenia Bożonarodzeniowe

    Michał 05.03.2018 13:14
    Witam serdecznie, co prawda mieszkam w Łodzi, ale poszukuję swoich przodków Jagiełłów, spokrewnionych ...

    Czytaj więcej...

     
  • Wspominając „Jaskółkę“

    Ewa 24.02.2018 20:10
    Jaskółka uczyła w majątku mojego pradziadka Pawła Willamowicza, czyli w Użumiszkach.

    Czytaj więcej...

     
  • Uhonorowani laureaci plebiscytu „Polak Roku 2017”

    Krzysztof Ziemba 02.02.2018 00:11
    Panie Ryszardzie.Gratuluję i duchowo wspieram Pana działalność.Z wyrazami szacunku Krzysztof Ziemba

    Czytaj więcej...

     
  • Uhonorowani laureaci plebiscytu „Polak Roku 2017”

    henryk koczan 01.02.2018 21:49
    Serdecznie gratulujemy Panu Ryszardowi. Na zdjęciach pięknie wygląda cały Zarząd ZPL Wędziagolski.

    Czytaj więcej...

     
  • Życzenia Bożonarodzeniowe

    Jan 16.01.2018 12:27
    Serdeczne pozdrowienia dla mieszkańców Wedziagoły. Czy w Wędziagole mieszkają jeszcze poptomkowie ...

    Czytaj więcej...

Połączyć

Odwiedzający

Dzisiaj397
Wczoraj481
W tym tygodniu878
W tym miesiącu11322
Ogólny539097

3
Teraz ogląda

wtorek, 18 czerwiec 2019 22:46

Hey.lt - Nemokamas lankytojų skaitliukas

Free Joomla! template by Age Themes