W sobotnie popołudnie, 22 sierpnia, nad Wędziagołą przeszła gwałtowna wichura. Natura po raz kolejny pokazała swoją siłę – połamała i powaliła niejedno stare, znajdujące się w złym stanie drzewo. Tym razem jednak konary i pnie nie uderzyły tylko w ziemię. Spadając, ponownie zniszczyły kilkadziesiąt starych pomników na przykościelnym cmentarzu w Wędziagole.
W Wędziagole ta historia powtarza się już od dziesięcioleci. Każda silniejsza burza staje się zagrożeniem dla dziedzictwa historycznego. Rok po roku powalane stare drzewa niszczą krzyże, nagrobki, pomniki i groby. Wydaje się, że na przykościelnym cmentarzu nie pozostał już ani jeden stary pomnik, który w taki czy inny sposób nie ucierpiał wskutek upadku drzew. Wiele z nich było naprawianych, odbudowywanych i odnawianych – a później ponownie ulegało zniszczeniu. I to niejednokrotnie.
Czy można bez końca obwiniać naturę za niszczenie historycznego dziedzictwa? Zdecydowanie nie.

Za tą trwającą od dziesięcioleci tragedią kryje się nie tylko siła żywiołu. Wyraźnie widać tu również zbrodniczą obojętność – niechęć władz lokalnych i rejonowych do podjęcia odpowiedzialności i rozwiązania problemu, o którym od dawna wiadomo i o którym nieustannie się przypomina.
Wędziagolscy Polacy bardzo boleśnie reagują na tę sytuację. Każdego roku przypominają, proszą i apelują do władz, aby wreszcie rozwiązały ten od dawna znany problem. Jednak ostatecznego rezultatu wciąż nie ma. Nadal słyszymy o braku środków finansowych, o tym, że osoby pochowane na tym cmentarzu są rzekomo „nieaktualne”, że są to groby polskiej szlachty, ziemian, ludzi, którzy niegdyś żyli na Litwie, określanych jako „wrogowie narodu i ludu”. Podobno nie warto się nimi zbytnio przejmować – niech groby niszczeją. A prace związane z usuwaniem drzew również najwyraźniej nie są na tyle ważne, aby można było znaleźć na nie środki.
Takie rozumowanie nie jest niczym innym jak cynizmem, obojętnością i brakiem szacunku wobec mieszkających w Wędziagole Polaków, ich historii oraz ich przodków, którzy tutaj spoczęli na wieczny odpoczynek.
Dziś zmarli nie mogą sami bronić swoich grobów. Wielu z nich nie ma już bliskich, którzy mogliby to zrobić. Ich potomkowie zostali zesłani na Syberię, zamordowani, rozproszeni po całym świecie. Ich domy i majątki zostały znacjonalizowane. Wielu z nich po prostu zabrakło już na Litwie.
Pozostało jednak ich dziedzictwo. Pozostały domy, ziemia, kościół, groby i wszystko to, co przez stulecia tworzyli w Wędziagole. To dzięki ich wysiłkom rozwijało się miasteczko, wznoszono budynki, otaczano troską kościół i tworzono życie tej ziemi. Dziś ich materialne dziedzictwo zostało przejęte przez miejscowe władze, a pamięć o nich wciąż zdaje się pozostawać gdzieś na marginesie.
Dla wędziagolskich Polaków nie jest to jednak żaden margines.
Groby przodków nie są dla nich jedynie kamieniami, starymi ogrodzeniami czy bezwartościowymi pomnikami. Są żywym łącznikiem z przeszłością, historią rodzinną, tożsamością i rodzinną ziemią. Są pamięcią, której nie można mierzyć ani pieniędzmi, ani administracyjnymi decyzjami.
Na szczęście czasy na Litwie się zmieniają. Przybywa ludzi myślących coraz bardziej swobodnie i szeroko, dla których dawny stereotyp „złego Polaka” dawno już stracił swoją moc. Tacy ludzie przyjeżdżają do Wędziagoły, spotykają się z miejscowymi Polakami, poznają ich historię, podziwiają ich wytrwałość i szczere zaangażowanie w zachowanie pamięci o przodkach.
Doskonale pokazało to również sobotnie popołudnie.
Zaledwie kilka chwil po przejściu wichury do Wędziagoły przyjechał pełen autobus ludzi zainteresowanych historyczną pamięcią i miejscami związanymi z historią Litwy. Przybyli, aby spotkać się z miejscowymi Polakami, wysłuchać ich opowieści, zdobyć wiedzę historyczną i poznać ich doświadczenia.
Widząc szkody wyrządzone przez wichurę na przykościelnym cmentarzu, goście nie pozostali obojętni. Sami zaproponowali pomoc i wspólnie z wędziagolskimi Polakami usunęli z grobowca rodziny noblisty Czesława Miłosza ciężkie, połamane konary drzew. Na szczęście tym razem tylko cudem nie zniszczyły one kolejnych pomników.
Warto przy tym wspomnieć, że grobowiec rodziny Czesława Miłosza już sześciokrotnie ucierpiał wskutek spadających drzew. Naprawiano pomniki, nagrobki i ogrodzenie. Wszystkie te prace wędziagolscy Polacy wykonywali własnymi siłami i za własne środki.
Odwiedzający Wędziagołę miłośnicy historii, spacerując po przykościelnym cmentarzu zniszczonym przez niedawną wichurę i widząc rozbite około 150-letnie krzyże oraz pomniki, nie kryli zdumienia. Ich zdaniem taka sytuacja jest trudna do zrozumienia: przy odrobinie dobrej woli problem ten powinien był zostać rozwiązany już dawno.
I wtedy padł bolesny, ale bardzo jasny wniosek: jakkolwiek silna byłaby wichura i jak wiele szkód by wyrządziła, nie jest ona straszniejsza od obojętności człowieka, który widzi problem, ale nie chce go rozwiązać.
Dziś na wędziagolskim przykościelnym cmentarzu rozgrywa się nie tylko dramat drzew. Trwa tu również wieloletnia walka o zachowanie pamięci historycznej. Walka, w której wędziagolscy Polacy starają się ocalić to, co jest dla nich drogie, podczas gdy czas, żywioły i obojętność z każdym rokiem coraz bardziej niszczą dziedzictwo ich przodków.
To walka aż do wyczerpania. Albo – aż do całkowitego zniszczenia pomników.
Wędziagolscy Polacy własną pracą, własnymi środkami i wytrwałością starają się naprawiać, odbudowywać i ratować niszczone pomniki. Jest to jednak praca niczym syzyfowa – długa, trudna i kosztowna. Wymaga nie tylko pieniędzy, lecz także ogromnej cierpliwości, wytrwałości i wiary, że to, co jeszcze dziś można ocalić, jutro nie zostanie utracone na zawsze.
Dziedzictwo historyczne nie należy wyłącznie do zmarłych. Należy również do żyjących i do tych, którzy przyjdą po nas.
Dlatego chcemy wierzyć, że głos wędziagolskich Polaków zostanie wreszcie usłyszany. Że odpowiedzialność zwycięży nad obojętnością, a szacunek dla historii – nad krótkowzrocznym podejściem.
Mamy nadzieję, że zostaniemy usłyszani.
Bo kiedy padają drzewa, można jeszcze posadzić nowe.
Kiedy rozpada się pomnik, można go jeszcze odbudować.
Kiedy jednak zostanie zniszczona pamięć historyczna – nie da się jej już przywrócić.

  • DSC09936
  • DSC09937
  • DSC09938
  • DSC09942
  • DSC09944
  • DSC09945
  • DSC09946
  • DSC09947
  • DSC09983
  • DSC09985
  • DSC09988
  • DSC09989
  • DSC09993
  • DSC09996
  • DSC09997
  • DSC09999
  • DSCF4015
  • DSCF4017
  • DSCF4020
  • DSCF4024
  • DSCF4026
  • DSCF4030
  • DSCF4035
  • DSCF4038
  • DSCF4043
  • DSCF4046
  • DSCF4048
  • DSCF4050
  • DSCF4054
  • DSCF4063
  • DSCF4065
  • DSCF4069
  • DSCF4071
  • DSCF4075
  • DSCF4077

Ryszard Jankowski



FaLang translation system by Faboba