Po zakończeniu tradycyjnych uroczystości odpustowych z okazji Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz spotkania rodaków Polacy z Wędziagoły, na prośbę swoich gości, zgodzili się wcielić w rolę przewodników i wspólnie wyruszyć śladami walk i losów uczestników powstania styczniowego. W naszej okolicy takich miejsc związanych z historią jest naprawdę wiele. Ta wyprawa stała się nie tylko wartościową lekcją historii, lecz także kolejnym pięknym ogniwem łączącym ludzi, których jednoczy szacunek dla wspólnej pamięci historycznej.
W podróż wyruszyli motocykliści ze stowarzyszenia „Kocham Polskę” oraz historyk z Sokołowa Podlaskiego Jacek Odziemczyk. Goście szczególnie chcieli odwiedzić okolicę Ibiany – miejsce związane z jednym z uczestników powstania styczniowego, Władysławem Wilkiewiczem. Jeszcze przed wybuchem powstania mieszkała tu jego rodzina. Za udział w powstaniu Władysław Wilkiewicz został zesłany na Syberię. Po powrocie z zesłania osiedlił się w Polsce, w ówczesnym Królestwie Polskim, niedaleko Siedlec. Tutaj mieszkał, pracował, zmarł i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Wyrozębach na Podlasiu.
Wspólna pamięć o walkach uczestników powstania styczniowego, ich losach i historiach w szczególny sposób zbliża dziś Wędziagołę i Sokołów Podlaski. Historyk Jacek Odziemczyk, który od lat dokładnie bada przebieg i znaczenie powstania styczniowego, nie krył radości, że wraz z motocyklistami „Kocham Polskę” mógł odwiedzić Ibiany – rodzinną miejscowość jednego z powstańców.
Z Ibian kolumna motocyklistów ruszyła w kierunku Kiejdan.
Na kiejdańskim Rynku uczestnicy wyprawy zatrzymali się, aby wysłuchać opowieści o historii tego starego litewskiego miasta, o Radziwiłłach, którzy nim władali, o czasach jego największego rozkwitu, a także o licznych wspólnotach różnych wyznań i religii oraz ich znaczeniu dla zachodzących tu procesów historycznych. Po poznaniu bogatej przeszłości Kiejdan uczestnicy wyprawy ruszyli w kierunku Świętobrości.
Po przybyciu do Świętobrości podróżnych powitał, pośród potężnych starych dębów, smutny i zaniedbany widok – stojący w cieniu drzew, zawilgocony kościół Przemienienia Pańskiego, wzniesiony jeszcze w XVIII wieku, z rozpadającymi się ceglanymi murami. Ta skromna, lecz pełna historycznej pamięci świątynia jest szczególna również dlatego, że na początku XX wieku został w niej ochrzczony laureat Literackiej Nagrody Nobla Czesław Miłosz. Na znajdującym się obok cmentarzu spoczywają także jego dziadkowie.
Po chwili zadumy w cieniu wiekowych dębów Świętobrości uczestnicy wyprawy zeszli do położonej nieopodal Doliny Powstańców – miejsca związanego z powstaniem styczniowym. Przy pomniku upamiętniającym tragiczne wydarzenia tamtych lat wszyscy w ciszy i skupieniu oddali hołd 75 powstańcom, którzy polegli tutaj i zostali pochowani – ludziom, którzy własnym życiem dali świadectwo miłości do ojczyzny i walki o wolność.
Gdy słońce chyliło się ku zachodowi, nieco zmęczeni, lecz pełni wrażeń i w dobrych nastrojach, uczestnicy historycznej wyprawy ruszyli w stronę Wędziagoły. Dzień pełen podróży dobiegł końca, jednak odwiedzone miejsca, wysłuchane opowieści i przypomniane ludzkie losy na długo pozostaną w pamięci.
Organizatorzy tej historycznej wyprawy, przedstawiciele stowarzyszenia „Kocham Polskę” – Bernard i Anna Leoniak – serdecznie podziękowali Polakom z Wędziagoły za wspólny udział w tej niezwykle interesującej i wartościowej podróży.
Jednak miniony weekend w Wędziagole obfitował nie tylko w historyczne wyprawy.
Gościliśmy również naszych starych, dobrych przyjaciół z Warszawy – Witolda i Barbarę Nartowskich, potomków dawnych polskich rodzin szlacheckich związanych z Wędziagołą. Wędziagolscy Polacy od wielu już lat wspólnie z nimi poznają historię tej rodziny, badają dzieje jej majątków i każdego roku odkrywają nowe, wcześniej nieznane szczegóły przeszłości.
Cieszymy się także, że o Wędziagole pamięta przedstawiciel innego znanego rodu szlacheckiego – Łukasz Medeksza z Wroclawia. Tym razem przybył do Wędziagoły wraz ze swoją córką Klarą. Zależało mu na tym, aby pokazać córce ziemię przodków, przybliżyć jej historię rodu i pozwolić jej zobaczyć na własne oczy miejsca, z których wywodzili się ich przodkowie. A korzenie tej rodziny są w naszej okolicy naprawdę głębokie – sięgają nie tylko uczestników powstań z 1831 i 1863 roku, lecz także bojowników konfederacji barskiej.
Miniony weekend, pełen spotkań, historycznych opowieści i wspólnych podróży, po raz kolejny przypomniał nam, że historia to nie tylko daty i karty podręczników. Żyje ona w ludzkiej pamięci, w losach rodzin, na starych cmentarzach, w kościołach i miejscach, w których niegdyś żyli, walczyli i umierali nasi przodkowie.
To właśnie takie spotkania i wyprawy sprawiają, że przeszłość staje się żywą częścią teraźniejszości, a wspólna pamięć historyczna – mostem łączącym ludzi i całe regiony, niezależnie od dzisiejszych granic.
Ryszard Jankowski


