Uczestnicy obchodów 107. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę wyruszyli z Pojesla w podróż w kierunku Świętobrościa. Była to droga nie tylko przez ziemie naszego kraju, lecz także przez przestrzenie pamięci historycznej – miejsca, w których splatają się kultury Litwy i Polski, losy ludzi oraz echa dawnych rodowych linii.
Po minięciu Kiejdan, pamiętających epokę świetności Radziwiłłów, z mgły wyłonił się barokowy kościół pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Opitołokach. Opitołoki to jedna z najstarszych litewskich miejscowości, od XV wieku należąca do znanych rodów polskich: Szuksztów, Karpiów, Tyszkiewiczów, Zabiełów. Ich przedstawiciele niejednokrotnie stawali na progu najważniejszych decyzji Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
W tym kościele 14 lipca 1909 roku pobrali się Aleksander Miłosz i Weronika z Kunatów – rodzice jednego z najwybitniejszych twórców XX wieku, laureata Nagrody Nobla, Czesława Miłosza.
Zaledwie kilka kilometrów dalej Niewiaża zaczyna nosić nazwę Issy, a okoliczne miejscowości stają się jakby żywą stroną „Doliny Issy”, w której czuć powiew dzieciństwa poety oraz mieszankę światła, melancholii i sensu płynącą z jego literatury.
Oddalając się od Opitołoków, gęsta mgła towarzyszyła również autobusom uczestników uroczystości, kierującym się na północ. Minęto wieś Szatejni – miejsce, w którego dworze rodziców poety ze strony matki, Zygmunta i Józefy z Siruciów Kunatów, w 1911 roku urodził się Czesław Miłosz. To ziemia, na której do dziś wyczuwalne jest łagodne echo tamtych czasów.
W końcu podróż zaprowadziła do Świętobrościa. Tu, w kościele Przemienienia Pańskiego, 18 października 1911 roku został ochrzczony mały Miłosz. Świątynia niestety powitała smutnym widokiem – ściany uszkodzone przez wilgoć, ślady po wodzie, ciche świadectwo długo narastającego zaniedbania. Niejednemu gościowi nasunęło się pytanie: dlaczego nie ma tu żadnego znaku przypominającego, że właśnie tutaj rozpoczęła się droga jednego z największych głosów literatury Europy Środkowej? Sam poeta o tym miejscu mówił pół żartem, pół serio: „Tu wyrzekłem się diabła”.
Na cmentarzu spoczywają jego przodkowie – Zygmunt Kunat, Szymon Siruć, hrabianka Eufrozyna z Kossakowskich Siruciowa. Kościół w Świętobrości stoi na skarpie, otoczony majestatycznymi dębami. Ich konary zdają się okrywać nie tylko ziemię, lecz także czas – stojąc tu ogarnia człowieka dziwne, trudne do opisania poczucie podniosłości. Kwiaty i świece złożone na grobach przodków stały się wyrazem szacunku dla ludzi, którzy współtworzyli ducha tej krainy.
Z urwiska wiodącą krętą ścieżką uczestnicy wyprawy zeszli do pobliskiej Doliny Powstańców – miejsca, gdzie w październiku 1863 roku rozegrała się bitwa powstańców pod wodzą księdza Antoniego Mackiewicza z wojskami carskimi. Spoczywa tu 75 poległych bojowników. Postawiony w okresie międzywojennym pomnik z napisem „Chwała zwyciężonym” do dziś przypomina o tych, którzy wybrali drogę wolności, choć wiedzieli, jaka może być jej cena.
Przy pomniku odmówiono modlitwę, złożono kwiaty i zapalono znicze. Młodzi goście, ich nauczyciele oraz wszyscy uczestnicy wyprawy rozeszli się, rozważając bieg historii i determinację ludzi. Była to kolejna wymowna lekcja, której polska społeczność w Wędziagole nie zapomina przekazywać następnym pokoleniom.
Ryszard Jankowski


