Wybrawszy się z Wędziagoły przy dźwięku bijących dzwonów, uczestnicy obchodów 107. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości udali się w kierunku Pojesla.
Poranek spowity był mgłą i ciszą. Szara mżawka otulała pola, a autobusy, niczym powolne statki, płynęły przez zamglone równiny. Droga wiła się między drzewami, żwirem i wybojami, jakby chciała sprawdzić wytrwałość podróżnych. Za oknami przesuwał się późnojesienny pejzaż – ołowiane niebo, wilgotna ziemia, rzadkie liście na nagich gałęziach. Wszystko to tworzyło nastrój skupienia i szacunku wobec historii, w której tego dnia uczestniczono.
Celem podróży był Pojesl – niewielka wieś położona u ujścia rzeki Jesia, tam, gdzie łączy się ona z Szuszwą.
Miejsce to skrywa w sobie nie tylko spokój natury, lecz także głębokie ślady historii.
Zatrzymaliśmy się przy drewnianym kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Pocieszycielki Strapionych – skromnej, lecz niezwykle ciepłej świątyni, przeniesionej tutaj z Paszuswia w połowie XIX wieku. Kościół ten to nie tylko dom modlitwy, lecz także świadectwo ludzkiej wierności wierze, narodowi i pamięci.
Jego fundatorką była polska hrabianka Teodora Urszula Otylia Butler-Piłsudska (1811–1886), babka Marszałka Józefa Klemensa Piłsudskiego. To ona troszczyła się o budowę i utrzymanie świątyni, a dziś spoczywa na przykościelnym cmentarzu, naprzeciwko kościoła.
Przy jej grobie uczestnicy uroczystości zatrzymali się w ciszy. Płomienie świec drżały, mieszając się z lekkim powiewem wiatru i mgły. Złożone kwiaty i szczera modlitwa były wyrazem szacunku dla kobiety, która swoimi czynami wpisała swoje imię w historię tego miejsca i całej Polski.
Tego dnia miejsce wiecznego spoczynku Teodory Urszuli Otylii Butler-Piłsudskiej wyglądało szczególnie uroczyście – pełne światła, ciszy i czci. Przypominało ono inne, powszechnie znane miejsce – mauzoleum Serca Józefa Piłsudskiego i jego matki na wileńskiej Rossie, które co roku, 11 listopada, rozświetla się morzem płonących zniczy.
Uhonorowano również innych spoczywających w tym przykościelnym cmentarzu rodaków – uczestników i wspierających powstanie styczniowe z 1863 roku, których pamięć przetrwała tutaj nie mniej żywo niż siła ich ducha.
Żegnając Pojesla, uczestnicy uroczystości raz jeszcze spojrzeli na otulony mgłą kościół – jak na cichego świadka przeszłości – i wyruszyli w stronę Świętobroṥcia. Tam czekały kolejne spotkania, kolejne znaki pamięci – to samo nieprzerwane ogniwo historii, łączące ludzi, czasy i miejsca.
Ryszard Jankowski


