W końcu sierpnia na starym przykościelnym terenie w Wędziagole spotkaliśmy się z rodziną państwa Martusewiczów - rodaków z Polski. Mieczysław Martusewicz jest naszym ziomkiem. Jego rodzice, Polacy, gospodarze mieli duże gospodarstwo, ziemię we wsi Prejszagoła wędziagolskiej parafii. Tu w listopadzie 1936 roku urodził się Mieczysław, w tym też roku, 6 grudnia, został ochrzczony w wędziagolskim kościele pw. św. Trójcy. W 1949 roku, 25 marca, o 5 godzinie nad ranem NKWD aresztowało i wywiozło na Syberię tę rodzinę, która była na zesłaniu do 1956 roku.
Powrócić do rodzinnych stron – do Prejszagoły nikt im nie pozwolił, a i nie było do czego wracać: gospodarka rozkradziona, ziemię i budynki wywłaszczył kołchoz, dlatego rodzina repatriowała do Polski. Mieczysław obecnie jest już na emeryturze, jest oficerem rezerwy, mieszka w Polsce, w Jeleniej Górze. Jest on aktywnym członkiem zarządu Jeleniogórskiego Oddziału Stowarzyszenia Pamięci Zesłańców Sybiru. Nie raz odwiedzał swe rodzinne strony i Wędziagołę. Tym razem przyjechał nie sam, ale ze swoim synem Jarosławem, synową Grażyną i wnuczką. Jarosław i Grażyna Martusewiczowie są aktywnymi młodymi ludźmi - sportują i tańczą, uczestniczą w różnorodnych zawodach i konkursach nie tylko w Polsce, ale i za granicą.
Rozmawiając z gośćmi, Polacy z Wędziagoły poznali wiele ciekawych faktów historycznych, o których opowiedział zesłaniec Sybiru Mieczysław Martusewicz. Przypomniał on i wymienił nazwiska Polaków - gospodarzy wywiezionych z wędziagolskiej parafii, z takich wsi jak Prejszagoła, Boniszki, Pujkonie, Ginejki, Girała, Lipagórka, Nartowa i innych. Mieczysław razem z nimi był na zeslaniu, więc opowiedział o ciężkiej doli zesłańców, przypomniał, że nie wszyscy stamtąd wrócili, a i oni repatriowali do Polski, ponieważ powrócić do ojczystych stron nikt im nie pozwolił.
Goście po obejrzeniu remontowanego kościoła pw. św. Trójcy bardzo się cieszyli, a Mieczysław opowiedział wspomnienia z dzieciństwa, jak to z rodziną przyjeżdżali do tego kościoła. Odwiedził groby swoich przodków, którzy są pochowani w trzech miejscach na przykościelnym cmentarzu.
Każde takie spotkanie z rodakami ziomkami, którzy kiedyś mieszkali w naszej krainie i byli wywiezieni na Syberię w latach 1941-1952 zobowiązuje Polaków z Wędziagoły do zbierania informacji, opowiadań i zachowania pamięci historycznej. Przecież o mieszkających tu dawniej Polakach - gospodarzach wywiezionych na Syberię, o doznanej przez nich krzywdzie i stratach nikt nigdy nawet nie wspomniał, ani nie mówił zarówno za czasów sowieckich jak i obecnie. Nie pozostało żadnego znaku: gospodarki, budynków ani domów... Wielka szkoda, ponieważ ci ludzie byli prawdziwą solą Ziemi Wędziagolskiej. Oni naprawdę są godni największego szacunku i pamięci.
Ryszard Jankowski


